2018
Grafika komputerowa; 369 x 347 cm
     Zauważając funkcję jaką pełnią szyldy sklepowe, możemy uznać je za system identyfikacji wizualnej. Już wśród zwierząt określanie terytorium jest naturalnym elementem walki o przetrwanie. Najlepsze łowiska stają się tymczasową własnością drapieżnika, który jest wystarczająco silny, by bronić przyznanych sobie praw. Nie powinien więc dziwić fakt, że od prehistorii istoty oznaczały granice swego terytorium prymitywnymi symbolami, określając w ten sposób zasięg swojego panowania. Podobnie jak w świecie zwierząt, symbole te pełniły także funkcję ostrzegawczą. Inne istoty ostrzegane były przed wkroczeniem na konkretne terytorium.
     Szyldy i inne wykorzystywane w promocji systemy identyfikacji wizualnej odwołują się do tego samego schematu rozpoznawalności i budzenia świadomości istnienia. Badania przeprowadzone w USA przez BrightLocal pozwalają określić zasięg działania szyldów i świdrującej świadomości ich istnienia. Według nich, średni czas jaki człowiek jest w stanie poświęcić na podróż do sklepu wynosi 17 minut. Według badań przeprowadzonych przez Access Development, mieszkańcy ośrodków miejskich poświęcają średnio 15 minut na samą podróż do punktu sprzedaży. Jednocześnie, mieszkający poza miastami poświęcają średnio 20 minut na podróż do najbliższego im punktu sprzedaży. Wydaje się to potwierdzać średnią wartość 17 minut czasu podróży, która prawdziwa jest zarówno dla mieszkańców miast, jak i mieszkających poza ich granicami.
     Umieszczając wyniki powyższych badań w przestrzeni, wyznaczyć możemy zasięg wpływu szyldów i reklam. Jeśli nie znajdują się one w zasięgu 17 minut podróży od naszej lokalizacji, tracą one siłę działania. Biorąc pod uwagę natłok reklam, marek i szyldów oraz wyznaczając granice ich oddziaływania, można wizualizować nagromadzenie przekazów wpływających na ludzi na każdym kroku. Można również wykreślić punkty i obszary, gdzie nakładające się na siebie granice oddziaływań szyldów oddziaływają najmocniej. Biorąc pod uwagę zasięg i ilość przestrzeni natężonego działania reklam można nazywać niektóre z nich strefami przemocy wizualnej.
Back to Top